wtorek, 18 listopada 2014

Czy opłaca się kupić sokowirówkę?


Od dnia w którym Putin wprowadził embargo na polskie jabłka mieliśmy ogromną ochotę stać się posiadaczami sokowirówki i kręcić nieprzestanie soki póki nas noc nie zastanie. Niestety tak się nie stało, bo oszczędności znalazły inne lokum niż sklep z artykułami domowymi. Trudno. Poczekamy na lepszą okazję.
Niespodziewanie "okazja" pojawiła się sama w postaci Mamy Jabułka i staliśmy się posiadaczami jednej pięknej, malutkiej i głośnej sokowirówki. Radości co nie miara. Jabułek (swoją drogą czy to przypadek, że tak go nazywam?!) zakochał się po raz kolejny w swym życiu. Gdy dotyka magicznego stalowo-czarnego urządzenia świat dla niego znika i tylko wiruje, miksuje... ku mojej uciesze! 

Postanowiliśmy więc sprawdzić czy zakup takowy jest opłacalny z czysto ekonomicznego punktu widzenia, albowiem co do kulinarnego i zdrowotnego nie ma wątpliwości.

Dokonaliśmy właściwych naszemu celowi zakupów. Jabułek w obliczeniach zrobił się ostatnio bardzo skrupulatny. Dlatego też najpierw przedstawiam dane wyjściowe (na dzień 18.11.2014): 

1. Koszt naszego modelu sokowirówki: 249 zł
2. Koszt jabłek 1,99 zł/kg * 6,15 kg = 12,24 zł 
(pakowane były przez Jabułka, sztuk : 30 - przypadek?)
3. Koszt marchewek 0,99 zł/kg * 3,47 kg = 3,43 zł
(nie zdążyłam policzyć sztuk, bo szybkie palce Jabułka już zdążyły kilka wrzucić do maszyny zagłady)













Owocki i warzywka czym prędzej zostały umyte i poćwiartowane (tak, tak, nie trzeba ich obierać!). Pierwszego dnia sokowirowania otrzymaliśmy 4 litry nektaru, który został szczelnie zamknięty w słoiczkach. Sok do następnego dnia jak najbardziej zachował wszelkie walory smakowe. Natomiast drugiego dnia otrzymaliśmy 2,5 litra.
Nie chcę brzmieć jak marketingowiec, ale sokowirówkę myję się na prawdę szybciutko i przyjemnie (sam Jabułek to powiedział!). Jednak jest ona przeznaczona dla dwóch osób, więc przy naszej nadprodukcji trzeba czyścić pojemnik na odpady jeszcze w trakcie trwania procesu sokowirowania :)




Podsumowanie naszego sokowego doświadczenia wygląda więc następująco: 
wywirowaliśmy 6,5 litra soku za 15,67 zł (+ koszt energii ok. 0,05 zł podczas 10 minut pracy)  

co daje : 2,41 zł / litr (do obliczeń zaokrąglam do 2,5 zł / litr)

Jest to niesamowicie mało i właściwie... sama jestem w szoku! Biorąc pod uwagę ceny "soków jednodniowych", które kupujemy w sklepach za ok. 2,5- 3 zł za butelkę o pojemności 0,33 litra - nasza (a właściwie to Wasza) inwestycja zwróci się po 50 wypitych litrach. Myślę, że dla 4-osobowej rodziny jest to kwestia miesiąca bądź dwóch, o ile znajdzie się ochotnik do tworzenia napojów.
Jestem w pozytywnym szoku! Ktoś jeszcze jest zaskoczony? :) 


7 komentarzy:

  1. Dostałam sokowirowke jakiś czas temu. Zastanawiałam sie jak to wychodzi kosztowo, a tu czeka gotowa odpowiedź. Dziękuję!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę :) Oczywiście te obliczenia mają sens w określonych warunkach. Na przykład robiąc sok jedynie z ... gruszek i ananasów koszt byłby większy, ale wydaje mi się, że nadal opłacalny ;)
      Pozdrawiam gorąco Karolinko!

      Usuń
  2. My kupiliśmy ślimakową wyciskarkę do owoców i śmiało mogę powiedzieć - opłaca się!!!! Taki świeży sok wyciśnięty z owoców to samo zdrowie! wiesz co jest w środku, możesz sama komponować smaki, same zalety :) Nawet nie ma co porównywać soków jednodniowych ze sklepu do tych robionych własnoręcznie. Ja ostatnio zakochała się w "zielonych" sokach - z kiwi, szpinaku, natki pietruszki. Życzę samych cudownych wrażeń w odkrywaniu walorów smakowych świeżych soków! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację! Akurat ze szpinakiem i pietruszką na razie robiłam tak zwane koktajle przy użyciu blendera, ale kusi mnie by w sokowirówce też spróbować. Jutro namówię Jabułka by mi wrzucił trochę natki :D
      Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam zdrowo :)

      Usuń
  3. Co więcej, z takich "wiórów" z owoców i warzyw można jeszcze coś zrobić, oczywiście po wyjęciu z nich obierków, np. ciasto marchewkowe, kotlety itp., wystarczy ruszyć głową :) Ja np. kilka dni temu robiłam właśnie marchewkowo jabłkowy sok i z "wiórów" zrobiłam kotlety, dodając doń skrojoną w kostjkę cebulkę, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, garść pestek dyni, trochę przypraw dla smaku i na koniec obtaczając w mące kukurydzianej, mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście takie "rozkminy" już gościły w naszych głowach (zaraziłam Jabułka moim obłędem wykorzystywania wszystkiego :D ). Póki co wymyśliliśmy jedynie surówkę (no to właściwie nie wymyśliliśmy, bo chyba każdy z nas ją jadł w domu do ziemniaków i kotletów - z jabłek i marchewek). Także dziękuję gorąco za REWELACYJNY pomysł ! Misja na ten tydzień, tylko mąką kukurydziana mi się skończyła .. :/ Dziękuję jeszcze raz i jeśli masz więcej takich przepisów to chętnie je wypróbuję :D

      Usuń
  4. Narobiłaś mi apetytu na sok z jabłek :)

    OdpowiedzUsuń

A co Tobie udało się dziś stworzyć? :)