Tego lata byłam przez chwilę w państwie, w którym znajduję się jedna z europejskich stolic mody. Przechadzając się wąskimi uliczkami, przedzierając się przez restauracyjnych naganiaczy jak na kobietę przystało zaczęłam oglądać sklepowe wystawy. Wniosek był prosty i szybki. Wszystkie je znam. H&M, ZARA, Esprit, Pull&Bear, Stradivarius, Bershka, Nike, Next... tak, wtedy do mnie dotarło.
Zaczęłam analizować nie to jak ja widzę daną firmę, ale jak ona widzi mnie. Doszłam do smutnego, acz jak prawdziwego wniosku.
