Dominika jest prawdziwą melomanką oraz kinomanką, która zażyczyła sobie prezent "muzyczny lub filmowy". Tak się złożyło, że jej osobisty i prywatny chłopak postanowił zabrać ją na koncert Jack'a White'a, więc koszulka z motywem z jego piosenki wydawała się być na miejscu.. a tak powstała:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ckowska tworzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ckowska tworzy. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 listopada 2014
środa, 10 września 2014
#plecak-podróżniczek
Należę do tego typu ludzi, których łapię momentalna depresja zaraz po tym gdy z chwil wakacyjnych i beztroskich trzeba wrócić do obowiązków. Myślę, że mam sporo kompanów w tej grupie :)
Teraz przede mną stresujący okres, dlatego tym chętniej podzielę się podróżami mojego plecaka-podróżniczka. Jest to beżowy plecak-worek z błękitną podszewką, dwoma trójkątami w serca oraz rowerem. Zrobiłam go na początku lipca z myślą właśnie o wycieczkach rowerowych, tymczasem stał się moim wiernym kompanem, nie tylko podczas użytkowania dwóch kółek.
Pojemny jest jak na kobiece wymagania należy być :) Plecak nie ma zdjęć ze wszystkich miejsc, które odwiedził tego lata, ale jak na swój dwumiesięczny żywot i tak uzbierała się pokaźna galeria.
Dodam, że trawka na pierwszym zdjęciu znajduję się niedaleko mojego bloku w mym mieście rodzinnym - wtedy jeszcze leniuchował, bo nie był zaopatrzony w rower...
Natomiast ostatnie zrobione w mieście, w którym aktualnie się znajduję.
Kto odgadnie gdzie zrobiono resztę zdjęć? :)
Etykiety:
ckowska tworzy,
diy,
handmade,
plecak worek,
podróże,
rower
sobota, 6 września 2014
Zabawa 5-cio letnia !
Myślę sobie - można wziąć kredyt na 5 lat, można nawet na 10 i na 30, dlaczego więc nie można się przez 5 lat pobawić? W końcu - czy może być coś wspanialszego od snucia planów oraz marzeń? Hmm, pewnie ich realizowanie...
Gdy przedstawiłam pomysł, mój mężczyzna pot. Jabułek oburzył się :
"CO? Tyle kartek (7 niebieskich - przyp. autora)? Co ja mam niby na nich napisać??" Opowiem więc krótko o mojej zabawie 5-cio letniej :
mogą w niej brać osoby w każdym wieku, zasady są dość elastyczne, a sprzętu nie potrzeba wiele : wystarczą kartki, długopisy oraz pudełko/słoik/inny pojemniczek.
U mnie wyglądało to tak :
1. Zbieramy sprzęt - ja dodatkowo na karteczkach napisałam słowa "Za 5 lat...", a następnie każdy uczestnik wybrał sobie kolor karteczek (mój był różowy)
2. Myślimy, myślimy... i notujemy wszystko co przyjdzie nam do głowy ! Zawijamy lub składamy karteczki i wrzucamy do pojemniczka, na którym oczywiście powinna się znaleźć data jego otwarcia
3. Też fajny punkt - szczególnie jeśli w zabawie biorą udział dzieci (u nas najmłodszą uczestniczką była 19-latka, aczkolwiek radochę też miała) czyli plombowanie - zastosowaliśmy wosk z podgrzewacza, brakowało tylko królewskiej pieczęci ...
4. Ostatni punkt jest najprzyjemniejszym - dekorujemy i znajdujemy godne miejsce w naszym mieszkaniu na naszą przyszłość :)
Oczywiście można modyfikować każdy element tej zabawy: możecie napisać swoje notki na trzy lata, bądź rok. Możecie zanotować swoje myśli na jednej kartce, zawinąć, wrzucić do butelki i zakorkować (ale by się prezentowała!) Kreatywność w dłoń!
Zachęcam Was gorąco do stworzenia swojej wersji tej zabawy (oraz podzielenia się nią, chętnie obejrzę relację) głównie dlatego, że daje nam możliwość przekonania się jak bardzo z wiekiem się zmieniamy. Myślę, że za pięć lat uświadomicie (-my) sobie jak zmieniły się nasze cele, marzenia, plany, wizje, priorytety ... okaże się czy zmądrzeliśmy albo dorośliśmy (oby nie!) :)
Na koniec dodam tylko, że zapisałam pięć karteczek, Ada sześć, natomiast oburzony Jabułek schował się do garderoby i ... skorzystał ze wszystkich siedmiu! :)
Pozdrawiam gorąco i zapraszam do mojego poprzedniego wpisu Jak sie zorganizować? Przedstaw mi swój sposób na organizację czasu :)
Etykiety:
ckowska,
ckowska tworzy,
diy,
marzenia,
zabawa,
zabawa 5-cio letnia
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Jak się zorganizować? #1
Ta sukienko-tunika zalicza się do kategorii 10-minute DIY projects, bo przeszycie dwóch szwów dosłownie tyle mi zajęło :) Zadanie, z którym poradziłby sobie każdy laik dało na tyle zadowalające efekty, że drogą kupna nabyłam już kolejny (z "drugiej ręki" naturalnie) t-shirt w rozmiarze XXL.
Planowałam przekształcić go w sukienkę bądź co bądź "letnią" (bo bez rękawów), aczkolwiek pogoda nalega bym została przy tej samej wersji... Jest to bawełna i nosi się na tyle wybornie (szczególnie gdy w głowie nieustająca myśl, że jej koszt to niecałe 3 złote), że pożyczona na jeden wieczór nie wróciła do mnie przez tydzień :) Polecam absolutnie wszystkim!
Tyle w temacie ciucha, teraz nadszedł czas na czas (czyli owe 10 minut).
Po trochę dłużej trwającej rozmowie z J.Jot (dzięki za tamto!) doszłam do wniosku, że jednak (mimo szczerych chęci) mam problem z organizacją swojego czasu i że jest to problem poważny.
Zdaję sobie sprawę jak wiele blogerek to przy okazji mamy, żony, studentki, pracownice lub szefowe, hobbystki rękodzieła, a do tego aktywne sportowo kobiety.. i dają radę! :) Brawo Panie!
Dlatego chciałabym, abyście podzieliły się ze mną swymi tajemniczymi (bądź oczywistymi) sposobami na organizację czasu/planu dnia/tygodnia/miesiąca?
Na konkretne pomysły czekam do 7 września, a trzy najlepsze moim zdaniem (bądź Waszym zdaniem) będę testowała na sobie przez cały wrzesień, bądź całe życie jeśli okażą się odtrutką na mój problem :)
Pozdrawiam gorąco! :)
Etykiety:
10 minute project,
ckowska tworzy,
diy,
handmade,
recykling,
second hand,
sukienka
czwartek, 31 lipca 2014
Filcowa torebka z brązowym kotem
Zamiałcił się świat!
Musiał nastać ten dzień, w którym pojawi się tu torebka z kotem.
Torebka na zamówienie, z czarnego filcu 4 mm impregnowanego z jednej strony
z brązowym kotem i kieszonkami w środku.
Wyszła baaaardzo duża, zmieści absolutnie wszystko czego kobieta potrzebuje. Myślę, że nawet jakaś mała podręczna maszyna do szycia by weszła. I blaszka do ciasta też.
Ale coo ja tu będę... pokazuję :
Dno torebki wewnątrz usztywnione pomarańczowo-fioletowym filcem, ot co.
Mam nadzieję, że przypadnie do gustu nowej właścicielce!
A teraz hit sezonu!
W końcu udało mi się wygrać blogowo-fejsbukowy konkurs i dzięki temu
Karolina z Żyj Kochaj Twórz stworzy dla mnie przeeeepiękny baner !
<bardzobardzoniemogęsiędoczekać!>
Wam również udanego wieczoru życzę! :)
Etykiety:
ckowska,
ckowska tworzy,
diy,
filc,
handmade,
torebka z filcu,
torebka z kotem,
żyj kochaj twórz
poniedziałek, 28 lipca 2014
Nocne prezentowanie, czyli jak obić krzesła w jeden wieczór !
Studencka kieszeń pustą bywa, więc gdy zbliżały się urodziny mojej Rodzicielki w smutku i żalu założyłam, że dostanie ode mnie jedynie kwiatki, bo moje cenne oszczędności muszę przeznaczyć na przyziemne niedopłaty. Jest jednak w moim życiu kilka rzeczy, których ciężko mi sobie odmówić jak sernik(!!) czy ładne tkaniny... Nie mogłam więc przechodząc w IKEI obok koszyka z końcówkami pominąć kawałek projektu Helen Trast ;) Zakupiony z myślą o nowych obiciach krzeseł u mamy kuchni...
Wszystko fajnie, mamie materiał bardzo się spodobał i stwierdziła, że "musi to zrobić w tym lub przyszłym miesiącu" i na tym temat się zakończył.
Dopiero gdy w przeddzień urodzin mama wyszła wieczorem a ja poprosiłam mojego Jabułka, żeby zapytał swego mam-zawsze-wszystko-co-potrzebne taty o taker i gdy okazało się, że takowy jest dostępny od ręki, wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić jej niespodziankę, ot co! :)
Prace zaczęliśmy po godz. 22, więc sąsiedzi mogli nie być zadowoleni...
Tak prezentowały się krzesła ze starymi obiciami :
Krok 1 to zdjęcie siedzisk i wycięcie kwadratów - u mnie 52x52 cm.
Krok 2 - uciachałam zbędne rogi.
Krok 3 - obszyłam całość z uwzględnieniem "szparek" na mechanizmy przytrzymujące siedzisko :)
Krok 4 - tutaj musimy użyć narzędzia zwanego "mężczyzna z takerem" , który swoimi sprawnymi rękoma ponaciąga i poprzyczepia materiał do siedziska. Proste.
Krok 5 - przywiązujemy kokardę, żeby każdy wiedział, iż to prezent jest!
Krok 6 - mocujemy siedziska do krzeseł i tadam! gotowe!
(no, myślę, że można by jeszcze wytrzeć ewentualny kurz, jeśli takowy się pojawił :P)
Jak widać - nowe obicia krzeseł zajęły nam tylko 6 kroków i niecałe 3 godziny pracy,
chyba można to uznać za dość dobry czas biorąc pod uwagę, że to nasz debiut w pracach tapicerskich.
No i mamie też się spodobały. :)
Etykiety:
ckowska,
ckowska tworzy,
diy,
krzesła,
materiał ikea,
obicia,
prace tapierskie,
recykling
Subskrybuj:
Posty (Atom)


