Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ckowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ckowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2014

Wnuczki Trzy

Daaawno temu za górami, za lasami żył Dziadek, który miał trzy wnuczki. Dla najsłodszej z nich miałam kiedyś przyjemność zrobić filcowy napis - >klik< , a niedawno Święty Mikołaj poprosił bym zrobiła napisy także dla jej kuzynek czyli dwóch pozostałych wnuczek. Przedstawiam jak wyszło: 



A Pan Dziadek to musi mieć zdrowie!

niedziela, 5 października 2014

Milusia podusia oraz samochodzik


Chwilowo zaprzyjaźniłam się z wielbionym przez wielu materiałem minky. Muszę powiedzieć, że szyło mi się z niego przyjemnie i prace szły stosunkowo szybko. Jest wprost idealny, tylko ta cena ... 
Zostałam w klimacie kobaltowym, a na pierwszy ogień wskoczyła poszewka z kocurem - już chyba przyjemniejszej wersji nie można sobie wyobrazić. Poszewka ma wymiar 41x41 cm, zamek na dole oraz nieskończone zasoby przyjemności. 

Kolejny uszytek to maskotka - przytulanka dla pewnego wygadanego dwulatka, na 40 cm długa oraz 25 cm wysoka. Sprawdziliśmy - nadaje się zarówno do rzucania i miętolenia jak i do leżenia :) 
Była to moja pierwsza przygoda z szyciem maskotek, z resztą jest to widoczne. Było to dla mnie wyzwaniem, ale próbę mogę uznać za dość udaną. Na pewno muszę dopracować technikę - szczególnie mocowania kół. Może niedługo stworzę kolejną przytulankę, jeśli znajdzie się chętny. ;)





sobota, 6 września 2014

Zabawa 5-cio letnia !

Myślę sobie - można wziąć kredyt na 5 lat, można nawet na 10 i na 30, dlaczego więc nie można się przez 5 lat pobawić? W końcu - czy może być coś wspanialszego od snucia planów oraz marzeń? Hmm, pewnie ich realizowanie... 

Gdy przedstawiłam pomysł, mój mężczyzna pot. Jabułek oburzył się : 
"CO? Tyle kartek (7 niebieskich - przyp. autora)? Co ja mam niby na nich napisać??" Opowiem więc krótko o mojej zabawie 5-cio letniej : 
mogą w niej brać osoby w każdym wieku, zasady są dość elastyczne, a sprzętu nie potrzeba wiele : wystarczą kartki, długopisy oraz pudełko/słoik/inny pojemniczek.

U mnie wyglądało to tak :





1. Zbieramy sprzęt - ja dodatkowo na karteczkach napisałam słowa "Za 5 lat...", a następnie każdy uczestnik wybrał sobie kolor karteczek (mój był różowy)

2. Myślimy, myślimy... i notujemy wszystko co przyjdzie nam do głowy ! Zawijamy lub składamy karteczki i wrzucamy do pojemniczka, na którym oczywiście powinna się znaleźć data jego otwarcia


3. Też fajny punkt - szczególnie jeśli w zabawie biorą udział dzieci (u nas najmłodszą uczestniczką była 19-latka, aczkolwiek radochę też miała) czyli plombowanie - zastosowaliśmy wosk z podgrzewacza, brakowało tylko królewskiej pieczęci ...



4. Ostatni punkt jest najprzyjemniejszym - dekorujemy i znajdujemy godne miejsce w naszym mieszkaniu na naszą przyszłość :)


Oczywiście można modyfikować każdy element tej zabawy: możecie napisać swoje notki na trzy lata, bądź rok. Możecie zanotować swoje myśli na jednej kartce, zawinąć, wrzucić do butelki i zakorkować (ale by się prezentowała!) Kreatywność w dłoń! 

Zachęcam Was gorąco do stworzenia swojej wersji tej zabawy (oraz podzielenia się nią, chętnie obejrzę relację) głównie dlatego, że daje nam możliwość przekonania się jak bardzo z wiekiem się zmieniamy. Myślę, że za pięć lat uświadomicie (-my) sobie jak zmieniły się nasze cele, marzenia, plany, wizje, priorytety ... okaże się czy zmądrzeliśmy albo dorośliśmy (oby nie!) :) 

Na koniec dodam tylko, że zapisałam pięć karteczek, Ada sześć, natomiast oburzony Jabułek schował się do garderoby i ... skorzystał ze wszystkich siedmiu! :) 

Pozdrawiam gorąco i zapraszam do mojego poprzedniego wpisu Jak sie zorganizować? Przedstaw mi swój sposób na organizację czasu :)

czwartek, 31 lipca 2014

Filcowa torebka z brązowym kotem

























Zamiałcił się świat!
Musiał nastać ten dzień, w którym pojawi się tu torebka z kotem.
Torebka na zamówienie, z czarnego filcu 4 mm impregnowanego z jednej strony
z brązowym kotem i kieszonkami w środku.
Wyszła baaaardzo duża, zmieści absolutnie wszystko czego kobieta potrzebuje. Myślę, że nawet jakaś mała podręczna maszyna do szycia by weszła. I blaszka do ciasta też.
Ale coo ja tu będę... pokazuję :






 Dno torebki wewnątrz usztywnione pomarańczowo-fioletowym filcem, ot co.






Mam nadzieję, że przypadnie do gustu nowej właścicielce!

A teraz hit sezonu!
W końcu udało mi się wygrać blogowo-fejsbukowy konkurs i dzięki temu
Karolina z Żyj Kochaj Twórz stworzy dla mnie przeeeepiękny baner !
<bardzobardzoniemogęsiędoczekać!>

Wam również udanego wieczoru życzę! :)

poniedziałek, 28 lipca 2014

Nocne prezentowanie, czyli jak obić krzesła w jeden wieczór !


Studencka kieszeń pustą bywa, więc gdy zbliżały się urodziny mojej Rodzicielki w smutku i żalu założyłam, że dostanie ode mnie jedynie kwiatki, bo moje cenne oszczędności muszę przeznaczyć na przyziemne niedopłaty. Jest jednak w moim życiu kilka rzeczy, których ciężko mi sobie odmówić jak sernik(!!) czy ładne tkaniny... Nie mogłam więc przechodząc w IKEI obok koszyka z końcówkami pominąć kawałek projektu Helen Trast ;) Zakupiony z myślą o nowych obiciach krzeseł u mamy kuchni...
Wszystko fajnie, mamie materiał bardzo się spodobał i stwierdziła, że "musi to zrobić w tym lub przyszłym miesiącu" i na tym temat się zakończył.
Dopiero gdy w przeddzień urodzin mama wyszła wieczorem a ja poprosiłam mojego Jabułka, żeby zapytał swego mam-zawsze-wszystko-co-potrzebne taty o taker i gdy okazało się, że takowy jest dostępny od ręki, wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić jej niespodziankę, ot co! :)
Prace zaczęliśmy po godz. 22, więc sąsiedzi mogli nie być zadowoleni...
Tak prezentowały się krzesła ze starymi obiciami :


Krok 1 to zdjęcie siedzisk i wycięcie kwadratów - u mnie 52x52 cm.

Krok 2 - uciachałam zbędne rogi.

Krok 3 - obszyłam całość z uwzględnieniem "szparek" na mechanizmy przytrzymujące siedzisko :)

 Krok 4 - tutaj musimy użyć narzędzia zwanego "mężczyzna z takerem" , który swoimi sprawnymi rękoma ponaciąga i poprzyczepia materiał do siedziska. Proste.

 Krok 5 - przywiązujemy kokardę, żeby każdy wiedział, iż to prezent jest!

 Krok 6 - mocujemy siedziska do krzeseł i tadam! gotowe!

(no, myślę, że można by jeszcze wytrzeć ewentualny kurz, jeśli takowy się pojawił :P)

Jak widać - nowe obicia krzeseł zajęły nam tylko 6 kroków i niecałe 3 godziny pracy,
chyba można to uznać za dość dobry czas biorąc pod uwagę, że to nasz debiut w pracach tapicerskich.
No i mamie też się spodobały.  :)

niedziela, 13 lipca 2014

Ckowska tworzy, czyli dlaczego nie mogę prowadzić tego bloga.

Cały tydzień wolnego zaowocował 4 nowymi uszytkami, a piąty jest w drodze !
Moja nowa spódnica maxi z jednego kawałka bawełnianego batystu, krótkiej bawełnianej halki oraz grubej czarnej gumy, wręcz idealna na lato, a tym bardziej na spacery.
Naturalnie bierze udział w trzecim już wyzwaniu szyciowym grupy Poznań szyje :)
Trwają prace nad jej granatową bliźniaczką :)
Rozważam także trojaczki czyli zakup beżowego batystu lub malinowego batystu ;)



Potrzeba matką uszytków - stąd pomysł na łaciatą nerkę rowerową z fioletową podszewką
będzie ideaaaaaaalna na rowerze ! :D 








Dwa pozostałe uszytki pokażę już niedługo, a są to : eko-sukienka [potocznie ekokieca]
oraz plecak-worek-podróżniczek, którego muszę złapać jak wypoczywa pod drzewkiem :)

Jak widać udział filcowych stworów w dzisiejszym wpisie jest praktycznie zerowy :( 
A miał być to blog jedynie o nich... czy im smutno? Mam nadzieję, że nie i że się na mnie nie obrażą...
Nie mogę prowadzić bloga tak monotematycznego, bo sama nie jestem zbyt monotematyczna.
Lubię tworzyć, tworzyć i tworzyć i to za każdym razem coś innego z innego materiału :)
Więc będę tworzyć dalej i zapraszam Cię do tworzenia ze mną! 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Pokusy, pokusy ...

Ciężka choroba ....
mało śpię, dużo jem, wyzywam, nie sprzątam, nie gotuję, klnę ...

a wszyscy i tak powiedzą, że to sesja :) 

Wyjść na dwór człowiek by chciał, w końcu wiązar kratowy już zaprojektowany, ale jak, jak? kiedy do uszka rama żelbetowa szepce "obciąż mnie śniegiem, obciąż mnie wiatrem..."
Węzeł drogowy też mnie kusi okropnie, więc jedyne, co mogę zrobić to zdać szybką relację.

Pierwsza sprawa - moja lawendowa rybcia !
Robiona (niestety) w absolutnym biegu, ale mam nadzieję, że efekt dość zadowalający :)
Wysłałam ja do Oliwiera z Marzycielskiej Poczty - tak, jak zakładała akcja "Uszyj uśmiech na dzień dziecka", razem z potworną kartką z historią rybki... :)
Pożegnanie wyglądało tak :

Zupełnie inna sprawa to dwie filcowe zakładki do książki, które wykonałam dla mojej Mamini, z okazji Dnia Matki, choć jak teraz myślę to chyba powinnam jej częściej robić prezenty, bo... czemu nie? :)
Wyglądały tak (tu zdjęcie nie powala jakością, bo nie miałam aparatu... ) 
Filcowa pani Żyraffffa oraz Jabłuszko
 
Tak nie śmiale zerka Pani Żyrafffa z książki :)

Popełniłam też pewną przeróbkę sukienki w kwiaty, z której zamierzam wrzucić pewien tutorial (pytanie brzmi czy pewne skrzyżowanie oraz pewna trasa kolejowa mi pozwolą, czy będą kazały się projektować w nieskończoność), zapowiedź wygląda tak:
Wśród tych wszystkich różności brakuje tylko tego, żeby mój blog stał się blogiem kulinarnych, ot co! Ale! Jako że nasza pogoda zmienia się z wiosennej na letnią, a potem jesienną średnio co dwa dni, polecam mieć zawsze w lodówce lody, które ostatnio prawie sama skonsumowałam ... lody bananowe z nutellą,
czyli - pokrój banana na kawałki, schowaj do zamrażarki. Po kilku godzinach wyciągnij i zmiksuj, dodaj kilka łyżek nutelli, wymieszaaaaaj porządnie i w pojemniczkach schowaj znowu do zamrażarki :) Pycha!
Teraz mam plan na lody truskawkowe, w końcu sezon się zaczyna, mam nadzieję, że okażą się jeszcze lepsze od bananowych, mmmm :)

Godzina namawia, by iść spać, więc dobranoc wszystkim i smacznych lodów życzę! ; )
(a przede wszystkim pogody na lody!)

wtorek, 13 maja 2014

Podaruj mi trochę słońca


Moje ostatnie prace to głównie filcowe etui, odpowiednio : z minionkiem, słoneczkiem oraz labradorem :)










Poza tym miałam zaszczyt wykonać dla pewnego małego mężczyzny 
filcową PUMBĘ na koszulce :)
Mam nadzieję, że wygląda przyzwoicie. 
In progress jest też poszewka  na podusię z pumbą, ach ci kochani Wujkowie :)


Bądź co bądź pogoda nastraja do szycia sukienek
jak czekoladowe ciastko do ćwiczeń z Ewą Chodakowską, 
a że czasu mam tyle, ile mięsa w parówce

to materiał wciąż czeka w pudełku, a przecież termin się zbliża jak wybory do europarlamentu!
Z serii nieciekawa-prywata:
Razem z moim Jabułkiem zakupiliśmy zupełnie

nie-nowe i nie-ładne rowery, w końcu wiosna, a bilety drogie, 
ale póki co czekają na swoją przemianę, 
niczym dziewczyny z Top Model na bogate życie...

Jak tylko wyjdzie trochę słońca i się uporamy z zabiegami upiększającymi 
to wrzucę zdjęcia przemiany naszych składaczków :D
Przy okazji gorące podziękowania dla p. Kasi, która wykonała dla mojego Jabułka
przepiękną skrzyneczkę na karty do Munchkina!




Tym miłym akcentem życzę miłego i bardziej słonecznego dzionka! 

środa, 23 kwietnia 2014

Wiosenny czasoprzyśpieszacz!

Jakaś niedobra maszyna (i nie o chodzi o tą do szycia) sprawiła, że czas pędzi jak szalony,
godzina mija za godziną, chciałoby się powiedzieć, że życie ucieka! 

A ja w tym uciekającym życiu tworzę trochę radości, mam nadzieję, że zdążę się ze wszystkimi podzielić...
Przed Świętami udało mi się dokończyć zieloną filcową torebkę z podszewką,
którą Paulijaszyje wspaniale połączyła z uszytą przez siebie sukienką,
a to połączenie można dokładnie obejrzeć u niej na blogu.

A po baaaardzo zapracowanych świętach przy stole udało mi się dokończyć literkowe dzieła,
do Poli powędruje żółto-różowy imię z koteczkami, 
natomiast Marysiowy napis zawiera dużo więcej kolorów, a co!
Szaleć to szaleć. 
Dla Marysi przygotowałam też filcowego lewka, 
który okazał się jednak porządnym lwiskiem wielkości literek!

W międzyczasie moje Minionkowe etui chyba stało się "klasykiem"
i dwie kolejne miłośniczki bajki zażyczyły je sobie :) 
Nic dziwnego, w końcu jak nie kochać tych żółtych stworów!
Krótki przegląd zdjęć... :

Filcowa torebka z czarną kieszonką :)


Filcowa Pola strasznie nie chciała dać sobie zrobić dobrego zdjęcia :)

Filcowa Marysia ma 1,20 m szerokości :)

Jest i Lew Porządny, co prawda nie w swoim naturalnym środowisku,
tylko przy szczypiorku, ale i tak wygląda na zadowolonego :)

Mi nie zostało nic innego jak dostarczyć literki Paniom Mamom i brać za zapowiedzianą sukienkę :)
Oby czas pozwolił !

Życzę wszystkim czasu na słodkie wiosenne przyjemności ;)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Niebezpiecznie leniwa niedziela


Zadań, zleceń, wyzwań coraz więcej, 
a tu taka leniwa niedziela się wkradła :)
Dzisiaj chciałam napisać nieco więcej na temat planów działania, 
niż na temat samego działania (choć o tym troszkę później). 
Mam przyjemność należeć do świetnej społeczności szyjących pań, panien i panienek z Poznania, 
które nie pozwalają człowiekowi (na szczęście!) popaść w rutynę.  
Zgodnie z zasadą "jeśli masz za mało czasu, znajdź więcej zajęć", 
podjęłam się obydwu "wyzwań" postawionych na forum,
pierwsze z nich to (można podejrzeć, link do grupy poniżej) : 
w którym to każda z nas uszyć ma sukienkę wiosenną.
Jak można odmówić, w końcu to najlepszy strój dla kobiety, który ja osobiście uwielbiam :) 
Wszystko pięknie, tylko jak zacząć? Pewnie od kupna materiału...
Weź się kobieto zdecyduj, gdy tam taaaaki wybór! 
Pewnie skończy się na tym, że uszyje z trzy sukienki, bo żadna nie będzie "dość dobra" :)
Taki los perfekcjonistów(-stek!).
Natomiast cel drugiego wydarzenia jest jeszcze bardziej cudowny.... 

to pomysł, w którym każda chętna osoba szyje coś, 
co może przypaść do gustu dzieciaczkom, 
które los potraktował chorobą.
Wygląda na to, że poza pierwszą sukienką mam okazję także do uszycia pierwszej maskotki, cudownie!


Do akcji może się przyłączyć każdy, kto czuje się na siłach, zachęcam gorąco! 
Strona wydarzenia ze wszystkimi szczegółami otwiera się po kliknięciu powyżej. 

Jest jeszcze jedno ekscytujące wyzwanie, którego się podjęłam,
tym razem celem pomocy istotom jeszcze mniejszym niż dzieciaczki :)
Myślę, że nie tylko ja uwielbiam psy, a szczególnie milusińskie labradory, 

dlatego właśnie wykonam etui z podobizną szczeniaka,  

na aukcję, która wspomóc ma fundację zajmującą się ich adopcją.
Mam nadzieję, że znajdzie godnego nabywcę :)
(Profil na facebook'u: Labradory )

Mnie tym samym w tym tygodniu udało się dokonać kolejnego filcowego białego etui,

z podszewką w różyczki i zapięciem magnetycznym, żeby telefon z niego nie uciekał,
które jutro trafi do właścicielki : 



oraz dokończyć wąsiaste broszki :)
Jedna już znalazła właścicielkę i mam nadzieję, że będzie się dobrze nosić (na piersi) !




Nie mogło też zabraknąć moich ulubionych filcowych literek,
tym razem w wersji żółto-różowej i większej, bo mają 17 cm wysokości,
razem z białymi kotkami będą piękną ozdobą do pokoju Poli,
a teraz jeszcze w "surowej" postaci :

Mam w głowie około stu pomysłów na kolejne stwory, 
chyba powinnam je spisać, żeby nie uciekły w nadmiarze emocji,
a tymczasem czas zabrać się za sukienkę, maskotki, torebkę, literki i inne!
Pozdrawiam i życzę dobrej (reszty) niedzieli.

środa, 2 kwietnia 2014

Podczas gdy ...

...tworzę filcowe WĄSY, WĄSIDŁA i WONSY ,
a to broszka, a to breloczek... 
...  niespodziewanie przyszło do mnie wspaniałe zamówienie, 
ale nie mogę zdradzić jakie, nie chcę zapeszać! :)

Wczoraj popełniłam też kolejne białe etui, już ostatnie z groszkową podszewką, 
tym razem z różową wstążką : 

Wystawione na sprzedaż!
Kolejne przede mną, i choć walentynki już minęły,
 to na ruszt wskakuje serduszkowa podszewka, mrrrr!

Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają, 
choćby mentalnie! ;)

A już niedługo kolejne nowości i chyba nadejdzie czas na konkurs !
Pozdrawiam!